Chronologiczny zapis zdarzeń, które miały miejsce w godzinach wieczornych z 29/30 lipca 2016 w miejscowości Międzybrodzie Żywieckie. Kolejność chronologiczna, pisze przecież wyraźnie.
Ostatnia noc w Piecykowie. Cygan, z psem. Jest ciemno, choć się nie zapowiadało. Z oddali dobiega dźwięk muzyki, przytłumiony acz wyraźny, pobudzający zmysły. "Temini pala, znam to!", rzucił ktoś z gości.
Wtem on, tłuszcz. Z ryby tłuszcz, pojawił się z nikąd (z Wielkiej Puszczy).
Natrętny, wstrętny, prowokuje, "kustosz chujni".
Chaos ogarnia Piecykowo. Kosmici osiedlający się po drugiej stronie jeziora w konsternacji. Kobiety płaczą, starszyzna ubolewa.
Ale jest on, bohater, Cygan z psem. I Wie.
Jest też Ona, Joanna imię jej, bez psa. I też wie.
Ich wzrok spotyka się. Napięcie sięga Kóz. Bez słów, oni wiedzą i ruszają na spotkanie z nim, królem z pierwszego tłoczenia.
Walka jest nierówna, musi być, wszak tłuszcz na bruku znany ze swej nieustępliwości... Ale nie wie tłuszcz ten niegodny bruku z Piecykowa, że Cygan z psem już kiedyś mierzył się z tłuszczem z frankfurterki.
I skąd wiedzieć też ma że i Ona, Joanna imię jej, w trzeźwości umysłu opracuje miksturę wyjątkową.
Razem, dynamicznie, przystępują do działania.
Pozostali goście z niedowierzaniem przyglądają się sytuacji. W tym momencie nie liczy się nic - muzyki nie słychać, pies nie szczeka (a nawet jak szczeka to i tak nikt go nie słyszy), błysk flesza z iPhone 5 upalonego emocjami reportera rozmywa się niepostrzeżenie hen w oddali, gdzieś 120 km dalej mała dziewczynka o imieniu Sylwia delikatnie oddycha śpiąc...
Finał tej historii? Dwójka gości włącza FIFE, światła gasną, gówno w dupie.
autor znany